FileTracker.PL - Darmowe polskie torrenty

Witaj drogi Towarzyszu!, jeżeli widzisz ten dymek to znaczy że nie jesteś zarejestrowany/zalogowany. Kliknij by się zarejestrować . Rejestracja zajmie mniej niż 30 sekund, a dzięki niej zyskasz możliwość pobierania, komentowania oraz dodawania torrentów !
User:  Hasło:     






Kategorie


Najczęściej pobierane w Sierpniu


Remonty i Wykończenia wnętrz-opolskie-dolnośląskie

Remonty i Wykończenia wnętrz-opolskie-dolnośląskie

Detale Torrenta


JUDAS PRIEST - NOSTRADAMUS (2008/2011) [WMA] [FALLEN ANGEL]

S: 10L: 6P: 41
Dodał: Fallen_Angel Tracker:
Kondycja:Dodane:2019-08-13 18:03:21
Kategoria:Muzyka  »  MetalRozmiar:706.19 MB
Język:Muzyka Zagraniczna  Muzyka Zagraniczna------------------
Obserwuj:OBSERWUJ TORRENTAStaty:UAKTUALNIJ TRACKER
Download: Pobierz TorrentRaport:RAPORTUJ TORRENTA
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...




Są na świecie płyty, o których nie śniło się młodym klerykom...




Przyznam, że nigdy nie byłem zwolennikiem Judas Priest. Same zdjęcia facetów w skórach i motorach wydawały mi się typowo pozerskie, a muzyka przy próbach poznania zbyt prosta i mechanicznie ostra. Album “Nostradamus” wpadł mi w ręce całkowicie przypadkowo i .. rewelacja. Od początku do końca świetna płyta. Dwa dyski napawały obawą, że to zbyt wiele, że gdzieś muszą pojawić się słabsze utwory. Ale nic z tych rzeczy. Zaczyna się nieźle, na rozgrzewkę orkiestrowy “Dawn of creation”, przechodzący płynnie w “Prophercy”. Zresztą cała koncepcja albumu opiera się na krótkich instrumentalnych lub wokalnych wstępach poprzedzających właściwy dłuższy utwór. To w większości małe arcydzieła. Dalej na płycie znajduje się powalający “Revelation”, tak mogłaby się nazywać cała płyta!! Ten utwór powala, jest energia i czad a jednocześnie nastój i niesamowite solówki gitarowe. Helford nie jest może z racji wieku w szczytowej formie wokalnej, ale jego głos wspaniale pasuje do tej pełnej energii i nastroju muzyki. Płyta fragmentami, szczególnie w tych ostrzejszych momentach, nie odbiega od klasyki JP, jednakże nie wydaje się być propozycją dla stałych fanów. Kompozycje dość złożone, ze zmianami tempa, bliższe są prog – metalowi niż klasycznemu metalowi. Wspaniałe jest to połączenia klasycznego mocnego rockowego grania z klimatem mistyki i historii. “Nostradamus” jest bowiem koncept albumem, traktującym o życiu słynnego wizjonera. Zespół nie sięga jednak do tanich zabiegów aranżacyjnych, ale gra nowocześnie i rokowo osiągając wspaniałą atmosferę klasycznymi dla tego gatunku muzycznego środkami wyrazu. Taki np. “War” z kapitalną sekcją rytmiczną przenosi nas w serce bitwy, a “Death” emanuje prawdziwą grozą. Muzycy nie boją się nawiązywać muzycznie do swoich i cudzych kompozycji. Nasuwają się gdzie niegdzie skojarzenia z Iron Maiden (“Pestilence And Plague”) czy Black Sabbath (wspomniany już “Death”). Robią to jednak niezwykle twórczo, budując swój fascynujący świat muzyczny. Cała płyta wydaje się być świetnie przemyślana, kolejne utwory prowadzą aż do wspaniałej kulminacji w postaci energicznego utworu tytułowego i wspaniałego podniosłego “Future of Mankind”. Mam wrażenie, że ta płyta gdzieś siedziała w głowach i sercach Helforda i spółki od dawna. W końcu wydali album, który muzycznie wydaje się być ukoronowaniem ich kariery. Dla mnie jeden z najlepszych albumów 2008 roku. Kto by pomyślał – stałem się fanem Judas Priest. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że nagrają kolejne, równie dobre płyty.

Cherny




Nostradamus urodził się 14 grudnia 1503 roku, a zmarł 3 lipca 1566 roku. Lekarz, astrolog, matematyk i jasnowidz. Dużo podróżował i leczył ludzi, dzięki temu jego sława zataczała coraz szersze kręgi. Jego metoda leczenia ziołami i nieznanymi specyfikami wzbudzała sprzeciw w środowisku lekarskim, co utrudniało mu zdobycie oficjalnego tytułu doktora. Pomimo tych trudności, w 1553r. obronił tytuł i otworzył prywatną praktykę w Agen. Wytwarzał kosmetyki i obserwował gwiazdy. W kulturze popularnej Nostradamus zasłynął głównie z proroctw spisywanych w formie rymowanych czterowierszy grupowanych po sto centurii. Prawdziwość centurii budzi emocje i skrajne oceny: od wiary i entuzjazmu do powątpiewania i lekceważenia. Oto niektóre jego przepowiednie: śmierć króla Francji Henryka II, dojście do władzy Napoleona, wybuch wojen światowych, lądowanie na księżycu...

Po co o tym wszystkim piszę? Zespół Judas Priest, tak samo jak Nostradamus, był pionierem wykonywanej przez siebie muzyki, na początku lat 70. określanej hard rockiem lub heavy metalem. Nazywano ich często „Metal Gods” - Bogowie Metalu, co nie wszystkim się podobało i wzbudzało wiele kontrowersji. Muzyka zespołu Judas Priest zawsze była pełna szaleńczych riffów i wspaniałych kompozycji, powodowała fanatyczne uwielbienie i przekraczała granice państw, docierając do coraz to nowych słuchaczy. Do dzisiaj ich muzyka porywa młode pokolenia, lecząc skaleczone dusze dawkami emocji i nastrojów – jednym słowem: wspaniałą muzyczną terapią. Dowodem tego muzycznego „antybiotyku” jest płyta „Nostradamus”, która zabiera nas w sentymentalną podróż do świata dźwiękowej magii i fantazji. Czasy, w których żył Nostradamus oraz dzisiejszy świat, w którym swoje muzyczne centurie tworzy zespół Judas Priest niewiele różnią się od siebie: nadal błądzimy w labiryncie tajemnic naszego istnienia, niepewnie spoglądając w przyszłość, obserwujemy gwiazdy, czytamy horoskopy, tworzymy filmy, które odbiegają od otaczającej nas rzeczywistości, marzymy o wyprawach w kosmos... Ale też uznajemy i przyjmujemy do wiadomości tylko to, co nam jest wygodne i pasuje do naszego obrazu życia.

Wracając do dwupłytowego albumu „Nostradamus”, na nowej płycie Judas Priest wspaniała muzyczna podróż czeka na tych, którzy odrzucą uprzedzenia i wysłuchają tej muzyki do samego końca. Myślę, że muzyka zawarta na płycie będzie dla nas wspaniałym antidotum, które będzie nam towarzyszyć podczas słuchania aż 23 kompozycji z obu srebrnych krążków. Niechaj muzyczni prorocy XXI wieku: Rob Halford – wokal, Glenn Tipton i K.K. Downing – gitary, Ian Hill –gitara basowa oraz Scott Travis – perkusja, przemówią do nas za pośrednictwem tego interesującego wydawnictwa z nutką symfonicznych aranżacji. Zespół Judas Priest nie zatracił w swoich kompozycjach metalowego pazura i szybkiego tempa, które jest muzyczną i rozpoznawalną wizytówką tej grupy. Nie wszystkim nowe muzyczne oblicze zespołu się spodoba, płyta może sprawić zawód miłośnikom dokonań „Judasów ‘’ dekady lat 70., jednak pozycja tej kapeli nie doznała uszczerbku po nagraniu takiego właśnie koncept albumu. W trakcie swojej 35-letniej kariery panowie nie muszą już udowadniać swej dojrzałości artystycznej, bo mając za sobą pokaźny bagaż płytowych sukcesów wciąż pokazują, że potrafią grać jak mało kto.

Zespół podjął się nagrania płyty chyba najbardziej eksperymentalnej w dotychczasowej karierze, ale profesjonalne podejście okazało się strzałem w dziesiątkę, a efektem tej ciężkiej pracy jest ponad 100 minut wzruszeń i uniesień towarzyszących nam w trakcie słuchania „Nostradamusa”.

Andrzej Barwicki




Judas Priest to bezsprzecznie jeden z najbardziej kiczowatych zespołów heavymetalowych świata. Oczywiście w sensie image’u rodem ze sklepu dla fanów pieszczot sado-maso, bo muzykę grają świetną, co udowodnili na najnowszej płycie „Nostradamus”. Jej słuchanie sprawia równie perwersyjną przyjemność co skórzane wdzianka.

Skąd to porównanie? Ano stąd, że zabawy w stylu S/M nie wszystkim odpowiadają, a i trzeba mieć w tym wprawę, by się trwale nie uszkodzić. Tak samo jest z najnowszym dziełem Judasów. Ta płyta to zabawa dla dużych chłopców. Nagrana z epickim zadęciem, przemyślana i… długa. Projekt składa się bowiem z dwóch kompaktów, na których bogowie metalu oddają hołd Nostradamusowi, wizjonerowi i prorokowi, a obecnie ikonie popkultury. Rozmach, z jakim album został nagrany, wprost poraża: patetyczne unisona, aktorsko brzmiący śpiew Roba Halforda, ocierający się czasem o manierę operową, a wszystko to wzbogacone partiami chóru i orkiestry. Fani klasycznego metalu będą wniebowzięci, reszta już niekoniecznie.
Patos, jakim okraszone są poszczególne utwory, może co mniej odpornego słuchacza przyprawić o nerwowy tik oka. Choć uczciwie trzeba przyznać, że materiał jest, wbrew pozorom, bardzo różnorodny. Nie zabrakło więc szaleńczych riffowych galopad („Prophecy”), podniosłych, posępnych hymnów („War”) i uspokojenia w postaci ballad („Lost Love”). Poszczególne utwory połączone są krótkimi, nastrojowymi wstawkami czy to delikatnej gitary, syntezatorów, czy po prostu orkiestry. Dzięki temu ani przez chwilę nie zapominamy, że mamy do czynienia ze spójną opowieścią.
Album został również odpowiednio podszlifowany od strony produkcyjnej. Judas Priest brzmią jak za starych dobrych czasów, ale jakość nagrania nie ustępuje współczesnym twórcom. Dźwięk jest bardzo mięsisty, co najlepiej słychać w takich killerach jak singlowy „Nostradamus”, w którym każdy instrument jest wyraźnie słyszalny, a jednocześnie całość jest tak energetyczna, że po prostu nie sposób opanować headbangingu. Takich rodzynków jest więcej. Jak na porządny concept album przystało, nie obyło się bez smaczków producenckich, takich jak dźwięk bicia dzwonu w „Death” czy robiące potężne wrażenie odgłosy walki w „War”.
Szkoda tylko, że muzycy nie dali rady utrzymać napięcia przez cały czas. Choć pierwsza płyta po prostu miażdży, udowadniając, że mówiąc „Judas Priest”, wciąż należy myśleć „Bogowie Gitary”, to jednak w drugiej części ciśnienie nieco spada, a utwory stają się mniej nośne i bardziej monotonne. Na szczęście pod koniec forma kompozytorska wraca i na finał dostajemy dwa ciosy prosto w szczękę w postaci wspomnianego „Nostradamusa” i okraszonego powodującą ciarki na plecach solówką „Future of Mankind”.
Choć każdy z członków zespołu wykonał tu kawał porządnej pracy, to bezsprzecznie głównymi bohaterami całości są Halford i gitarzysta Glenn Tipton. Ten drugi zresztą jest współproducentem płyty. Może to dzięki temu zwrócono szczególną uwagę by gitary były wyraźne i wręcz zmiatały słuchacza. Halford natomiast udowodnił, że pomimo swojego wieku wciąż posiada nawet nie kawał, a kawalisko potężnego głosu. Z taką pasją nie śpiewał chyba nawet za czasów swej młodości.
Po tych wszystkich superlatywach chyba nie muszę wspominać, że „Nostradamus” to pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów zespołu. Wierzę jednak, że nawet ci, którzy na hasło „Judas Priest” uśmiechają się pogardliwie, będą zadowoleni z tej pozycji. Takie cudownie heavymetalowe płyty to dziś prawdziwa rzadkość. Jeśli więc nie macie fobii na punkcie nadmiernego patosu, nie ma się co zastanawiać, tylko natychmiast zabierajcie się do słuchania.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski



Mówiąc szczerze, obawiałem się tego krążka. Dlaczego? Po pierwsze "Angel Of Retribution" nie był wcale taką dobrą płytą (wiem, wiem, "Demonizer" i "Hellrider" urywały jaja, ale niestety tylko one) i jasno dawał do zrozumienia, że Judas Priest w najlepszej formie nie są. Po drugie, wieści o tym, że Brytyjczycy zabierają się za koncept album, opowiadający życie Nostradamusa, też nie zapowiadały niczego ciekawego. Bałem się, że wyjdzie, jak to często w takich przypadkach, krążek "rozmemłany", wypchany przesadnie ozdobnikami, przez co cholernie nudny. Po trzecie, słowa samych twórców z pewnością mocno zaniepokoiły fanatyków Priest. No bo jak tu być spokojnym, skoro Downing mówi w wywiadach "Poza typowymi dla Judas Priest motywami, udało nam się wnieść do muzyki nieco klasycznych i operowych elementów"? Po czwarte i ostatnie... singiel "War", moim skromnym zdaniem najgorszy w historii zespołu, tylko te obawy spotęgował. Zaprezentowany po nim "Nostradamus", też wielkiego wrażenia na mnie nie zrobił. Jak się miało okazać... a co ja tu będę marudził już na początku.

Jakiś wstęp? Może o tym, że to długa i bardzo ładnie wydana płyta? Nieeee... to może o samym bohaterze? Wszak ten francuski lekarz, matematyk, astrolog i przede wszystkim prorok miał naprawdę barwne życie. Też nie? No dobra to lecimy o samej płycie... Nieeee, nuuuda! Cholera, nie ma o czym pisać i wierzcie mi, wcale nie robię sobie jaj. No ale cóż, spróbujmy...

"Nostradamus" niestety potwierdza wszystko to, czego wielu się obawiało - ta płyta jest niesamowicie nudna, ciągnie się jak flaki z olejem, brak jej ikry, energii, metalowego jadu. Brak jej po prostu wszystkiego. Przyznam się szczerze, że nie udało mi się nigdy przesłuchać nowego dzieła Judasów w całości. Najpierw męczyłem płytę numer jeden, potem dwa. Nagrałem sobie później album bez "przeszkadzajek" i nadal nie zaskoczyło. Wybrałem wreszcie z całego tego "urodzaju" siedem dających się słuchać kompozycji i... było nieco lepiej. Nawet kilka razy wrzuciłem tą "samoróbkę" do sprzętu grającego. No ale do jasnej cholery! Nigdy bym się nie spodziewał, że będę musiał posuwać się do takich kombinacji, by przesłuchać album legendy heavy metalu. Gdyby nie logo Judas Priest, zapewne szybko bym te rewelacje nauczył latać... magia nazwy jednak działa, niektórym nawet przewala w głowach (no bo jak inaczej nazwać te "dziesiątki" w recenzjach?).

Mógłbym pastwić się nad tym materiałem jeszcze długo, nie zamierzam jednak tego robić, szkoda czasu. Wspomnę tylko kilka jasnych punktów, wiele tego nie będzie, ale zawsze coś. Z pewnością należy do nich rozpoczynający wszystko "Prophecy". Ciekawy tekst, bardzo fajne wokale Halforda, wbijający się w czaszkę refren, do tego garść niezłych riffów i melodii. Ech, gdyby tak wyglądał cały album. Nie, nie, wracamy na ziemię! W zasadzie z pierwszej płyty wart przesłuchania jest jeszcze "Persecution" (na siłę można by do tego grona wrzucić jeszcze "Revelations"). Na krążku numer dwa znajdziemy nieco więcej... zagrany w wolnym tempie "Alone" z przyjemnym refrenem, chórkami i nieco irytującymi orkiestracjami. Lata świetlne od takiego "Angel" z poprzedniej płyty, ale tutaj i tak się wybija. Co jeszcze? Niezłe "Visions", utwór tytułowy i jeden z najlepszych na krążku "Future Of Mankind". Niestety szybkich temp, galopad, pojedynków Tiptona z Downingiem, judasowego jadu tym razem nie dowieźli... Nawet w wymienionych wyżej utworach jest tego jak na lekarstwo.

"Nostradamus" postawiony obok takiego "Demolition" wypada cholernie blado, z "Angel Of Retribiution" nie może równać, a przy "Jugulator" nawet wstyd go porównywać. Dalej nie będę się cofał, bo zapewne zabraknie mi słów na określenie marności tej płyty. Ciekawe czy Nostradamus przewidział, że legenda metalu nagra kiedyś takiego klopsa, i to jeszcze z nim w roli głównej? To co, teraz na koncert odsłuchać wszystko na żywo? Nieeee, nuuda!

Krzysiek



CD 1:
1. Dawn Of Creation [2:32]
2. Prophecy [5:26]
3. Awakening [ 0:53]
4. Revelations [7:05]
5. The Four Horsemen [1:35]
6. War [5:04]
7. Sands Of Time [2:37]
8. Pestilence And Plague [5:09]
9. Death [7:34]
10. Peace [2:22]
11. Conquest [4:42]
12. Lost Love [4:28]
13. Persecution [6:34]


CD 2:
1. Solitude [1:23]
2. Exiled [6:33]
3. Alone [7:50]
4. Shadows in the Flame [1:10]
5. Visions [5:24]
6. Hope [2:09]
7. New Beginnings [4:57]
8. Calm Before the Storm [2:05]
9. Nostradamus [6:43]
10. Future of Mankind [8:30]




Rob Halford – voc
K.K. Downing – g
Glenn Tipton – g
Ian Hill – b
Scott Travis – dr



https://www.youtube.com/watch?v=nEdvICRBMcQ



POZWÓL POBRAĆ INNYM, NIE BĄDŹ ŚWINIĄ!!!



INITIAL SEEDING. SEED 14:30-22:00.
POLECAM!!!

START WIECZOREM... 100% Antifascist

====================================================

PODOBNE TORRENTY
JUDAS PRIEST - PRIEST...LIVE ! (1987/2011) [WMA] [FALLEN ANGEL] JUDAS PRIEST - SIN AFTER SIN (1977/2011) [WMA] [FALLEN ANGEL] JUDAS PRIEST - RAM IT DOWN (1988/2011) [WMA] [FALLEN ANGEL] JUDAS PRIEST - TURBO (1986/2011) [WMA] [FALLEN ANGEL] JUDAS PRIEST - PAINKILLER (1990/2011) [WMA] [FALLEN ANGEL] JUDAS PRIEST - ANGEL OF RETRIBUTION (2005/2011) [WMA] [FALLEN ANGEL]
Szczegóły torrenta
TRACKER
Tracker Podstawowy: http://tracker1.itzmx.com:8080/announce

Multitrackery:

http://tracker1.itzmx.com:8080/announce
udp://opentrackr.org:1337/announce
udp://thetracker.org:80/announce
udp://explodie.org:6969/announce
udp://open.demonii.si:1337/announce
udp://exodus.desync.com:6969/announce
udp://tracker.tiny-vps.com:6969/announce
udp://tracker.filemail.com:6969/announce
udp://tracker.torrent.eu.org:451/announce
udp://tracker.opentrackr.org:1337/announce
udp://denis.stalker.upeer.me:6969/announce
udp://retracker.lanta-net.ru:2710/announce
udp://tracker.open-internet.nl:6969/announce
udp://tracker.internetwarriors.net:1337/announce
udp://tracker.leechers-paradise.org:6969/announce

UAKTUALNIENIE
15/08/2019 20:31:23 (Jeśeli nie widac seeda kliknij na [uaktualnij] by odswieżyć statystyki).
[Lub sprawdź programem do pobierania torrentów, ponieważ niektóre trackery nie wyświetlają statystyk]
62 pliki
 
KOMENTARZE


Brak komentarzy...

DODAJ KOMENTARZ

Zaloguj się aby dodawać komentarze !!!



Wstecz








WRÓĆ NA GÓRĘ